wtorek, października 31, 2006

the winter comes... czyli chowamy się...

  Posted by Picasa

11 Comments:

Blogger motylanoga said...

A fu, ale brzydko... Skąd robiłeś? Ja walczę o możliwość wejścia na dach Marriotta :)

7:41 PM  
Blogger embe said...

kasprzeka, dach mojej firma :), a na marriotts to wpuszca jak bedziesz miec papiery na prace na wysokosci ;) znacznie latwiej mozna natomiast sie umowic do tamtej knajpy na samej gorze ;)

8:06 PM  
Anonymous arek said...

Ty się Panie nie chowaj, kronikarskie obowiązki czekają:)

8:08 PM  
Blogger Marcyś said...

aaa ... szaroburo ... raz i dwa

no to pora na sen zimowy

9:41 PM  
Blogger embe said...

zadnych cmentarzy dzisiaj fotografowac nie bede :))

10:18 PM  
Anonymous Cow said...

Znaczy sie ze nie umisz...

11:17 PM  
Blogger embe said...

dokladnie tak - nie umiem - nie potrafie sie przelamac i focic w srodowisku, w ktorym jest wiecej kanioniarzy z velbonami niz zniczy ;)

11:34 PM  
Anonymous Cow said...

to wszystko w porzadku. Nadal bede tu wizytowac. Serdecznosci...

11:48 PM  
Anonymous osoba said...

back2reality...

ale zdjęcie.... taki niepokoj jak na pełnym morzu. na pokładzie promu. dobrze mi było.
posiedziec w takim miejscu...
marzenie.
z dala od wszystkiego. a w samym środku.
mmmm...

[aut till 12.11. potem pisze]

11:53 PM  
Blogger embe said...

osobo: czekam z niecierpliwoscia i wciaz zapraszam na lampke ;)

12:02 AM  
Blogger motylanoga said...

Tamta knajpa ma beznadziejne dojścia do okien i ma okna właśnie - znaczy szyby i odbicia, jak to z szybami bywa. A na dach się dostanę, jeszcze zobaczysz ;-P

12:29 PM  

Prześlij komentarz

<< Home